DzienPoDniu
Łapmy Chwile !!!
Łapmy Chwile !!!
8 Kwiecień 2012
Hej.
Trzeba przyznać, że nie było mnie dosyć dużo czasu. Ale wszystko ma swoje „jakieś” wytłumaczenie.
Przez bity miesiąc zapieniczałem na praktyki. Nie było tam wiele do roboty, a czas jaki tam spędziłem był prawie dobrze zagospodarowany. Prawie dla tego, że tydzień jaki mi pozostał do końca praktyk został spędzony na robieniu niczego innego jak serfowanie po różnego rodzaju witrynach i ciągłego grania w „Zombie Line” na „+Google” . Ludzie z jakimi przyszło mi pracować to na prawdę specjaliści ze swojej dziedziny z ich tłumaczeń jakimi zobrazowali swoją pracę nawet kompletny laik zrozumiałby wszystko co do joty.
Ale mniejsza o to.
Jestem tutaj alby was gorąco powitać. Zatem.
Uprzejmie, serdecznie, z utęsknieniem witam. Oraz zapraszam do czytania, komentowanie i do podawania tematów na których temat mógłbym się udzielać

2 Marzec 2012
Dziś wracałem od lekarza, do którego dostałem skierowanie, podobnie jak i do kilku innych, żeby otrzymać wyniki dzięki, którym zostanę dopuszczony do wykonywania praktyki
. Gdy wyszedłem z przychodni, spokojnym krokiem udałem się na dworzec autobusowy. Troszkę się po nim pobłąkałem, aż po jakimś czasie wyszedł do mnie znajomy prosząc o „szluga”. Z początku go nie rozpoznałem, dopiero gdy przyjrzałem się dokładniej, zacząłem rozpoznawać rysy twarzy. Był On moim starym znajomym, którego miałem zaszczyt poznać 3 lata temu na imprezie noworocznej. Już wtedy otoczył się nie za dobrą opinią.
Niestety nie miałem żadnego papierosa, ale przypomniało, mi się że wcześniej mijałem pewnego kolesia z papierosem w ustach, co oznaczało, że ma co palić. Miał. Rozpaliwszy papierosy wróciliśmy na miejsce naszego spotkania. Od razu zapytał skąd znam gościa, z którym mnie widział, i który był jego dobrym przyjacielem. Odpowiedziawszy na serię „zapoznających” nas pytań przeszedłem do tematu dzięki któremu go zapamiętałem. On sam nie pamięta co się dokładnie tam wydarzyło. A dlaczego?
Ano dlatego, że był z lekka na haju. Jedną rzeczą jaką pamięta z tamtego wieczoru to rozcięcia i krew. Powiedziałem mu co się stało, że zrobił rozpierduchę i rękami wybijał szyby. Stąd te rozcięcia i krew. Roześmiał się i powiedział, że był naszprycowany. I tak zaczął opowiadać o swoich niesnaskach z policją, o swoich pobytach w pace, o tym ile razy go ze szkół przenosili, ile przehandlował i spalił. Jego opowieści naprawdę mnie porwały, każda inna historia wywoływała na mnie inną reakcję i wprawiała w zaskoczenie.
Już pod koniec naszego spotkania wyznał, że skończył z prochami, że 22 lata to wiek, w którym trzeba wziąć się w garść i zacząć inaczej żyć. Oświadczył, że za miesiąc bierze ślub. W czasie naszej rozłąki pogratulowałem mu i życzyłem wszystkiego dobrego. Podał mi rękę i poszedł swoją drogą, a ja wszedłem do autobusu. Przez całą drogę do domu rozmyślałem o tym ile trzeba przeżyć aby zrobić obrót o 180 stopni i zacząć zupełnie nowe życie.
Godne podziwu.
28 Luty 2012
Totalna klapa :/
Z rana dzisiejszy dzień zapowiadał się nudno. Nuda jednak nadal się toczy i toczy, ale wszystko może się zmienić. W szkole też rutyna, bez żadnych uniesień…
W dłużącej się jeździe autobusem zacząłem się zastanawiać jak wyglądałby dzień bez współczesnych środków lokomocji, bez TV i internetu… Tak. To byłby powrót do średniowiecza. Gdzie pieniądze nie odgrywałyby tak dużej roli jak teraz, a ludzie prowadzili własną egzystencję nie będą zależni od pracy. Lecz bardziej myślałem o przyrodzie nieskażonej, w której nikt nie bruździli. Krystalicznie czyste powietrze, jeziora, rzeki. Dla takiego dnia można poświęcić tydzień życia
24 Luty 2012
Jak się nazywa to uczucie, które towarzyszy Ci gdy poznajesz osobę, która może się okazać Twoim odzwierciedleniem? Jak się nazywa to uczucie gdy zaczynasz się o Tę osobę troszczyć nie bacząc na odległość spowitą w tęsknotę? To uczucie strachu przed utratą Tejże osoby, która zaiste pozostanie nieśmiertelna w naszych myślach. To uczucie, które stoi nad tobą niczym kat chłostający Twe dobre, dające wewnętrzny azyl wspomnienia…
To uczucie chyba miało swoją nazwę. Miłość? Zauroczenie?
Jeżeli to miłość, to muszę stwierdzić, że miłość jest pryszczata. Bogata w toksyczne wągry, które są polem minowym, a każdy jeden krok jest pierwszym i ostatnim.
Spotykałem się przez pewien czas z kobietą, która wprowadziła w moje życie pewną serię zmian. Wiadomo… Zacząłem inaczej postrzegać różne rzeczy, które wcześniej nie miały dla mnie większego znaczenia, ogólnie patrzałem na wszystko łaskawszym okiem. A gdy nie było mnie przy niej to pocieszałem się myślą, że ją wkrótce zobaczę, że będę z nią dzielił przeżycia i doświadczenia. Nasze spotkania nie trwały zbyt długo, a to tylko dla tego że zaczęły się rodzić zwątpienia poparte strachem przed utratą połówki… Ogarniające przekonania o nieudanym związku wzięły górę nad wszystkim innym. Ona. Pełna szczerości postanowiła powiedzieć mi prawdę. Doceniam to. Ponieważ jest wiele kobiet, które nic w takiej sytuacji nie robią, zaczynają Cię tylko unikać… Wraz z poznaną prawdą zrodziło się pytanie. Czy związek na odległość to rzeczywiście coś niemożliwego?
Po mimo wszystkich nieprzyjemności, które miały miejsce, teraz czy w odległej przeszłości, nie żywię do nikogo urazy. Różne rzeczy dzieją się bo tak miało być. Albo to przypadek, wypadek lub przeznaczenie.
23 Luty 2012
Przed trzema miesiącami nawiedziła moją klasę kierowniczka szkolenia praktycznego. Obwieszczając wiadomość, niczym średniowieczny herold wykładający ludowi nowe rozporządzenie władzy
.
-Pewnie wiecie, że wasza klasa w tym roku odbywa praktyki. Musicie sobie w przeciągu tego czasu załatwić praktyki. A jak wam się nie uda to będziecie w sezonie odbywać te praktyki w szkole.
Po wyjaśnieniu wszystkich spraw dotyczących praktyk, wieszcz opuścił klasę pozostawiając po sobie chaos i zamieszanie, które panowało w gronie kolegów poruszających temat praktyk.
Mieliśmy sporo czasu na załatwienie sobie takowych praktyk, lecz postanowiłem sobie jakoś wcześniej tą sprawę załatwić, żeby być do przodu i nie robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Tak więc poszedłem do pierwszego sklepu informatycznego zapytać się czy przyjmują praktykantów. Po uprzednich formalnościach zgodzili się mnie przyjąć. Później dałem sobie spokój na jakiś czas z tymi praktykami, skoro miałem już wszystko załatwione, prawie wszystko, to nie miałem się czym przejmować. Jedyne co mi zostało to napisanie podania…
Gdy już nadszedł czas podpisywania podań między nami, a pracodawcami, zostałem przez swojego zrobiony w jajo. Typek nie dotrzymał umowy jaką ze mną zawarł i w moje miejsce wstawił sobie mego kolegę z klasy, którego ojciec po koleżeńsku z pracodawcą pozbył się mnie. Najbardziej mnie wkurzał fakt, iż koleś sobie nie robił nic z tego że mnie tak załatwił. Mówi się trudno. Poczekałem jeszcze chwilę. Dopiero gdy zostało mi jakoś półtorej tygodnia, postanowiłem się zapytać kuzyna pracującego w Urzędzie Skarbowym, czy może się znaleźć tam miejsce dla zdesperowanego praktykanta bez praktyk. Zgodził się powiedział mi co i jak zapewniając, mnie że zostanę przyjęty. Chciałem załatwić sobie wszystko na samym początku, a zostałem na samym końcu ![]()
Po zatwierdzeniu większości formalności pozostaje mi tylko podpisać z praktykodawcą umowę i jestem wolny.
A tak przy okazji. Mam nadzieję, że dowiem się dlaczego ludzie stawiają Skarbówkę w tak złym świetle.
20 Luty 2012
Dzisiejszy dzień z początku nie zapowiadał się rozrywkowo, wręcz przeciwnie, byłem przekonany, że cały dzień spędzę przed komputerem grając w gry co też się stało.
Wstałem dosyć późno, była chyba godzina 10.23, kiedy zostałem nikczemnie wywalony z łóżka przez rodziców miotających się w pośpiechu do pracy. Gdy już się ogarnąłem, to zacząłem doprowadzać dom do ładu, pomijając ten fakt, że wyglądał on jak pobojowisko. Zacząłem tak jak zawsze od kuchni. Posprzątawszy kuchnię zabierałem się za następne pomieszczenia. Gdy już skończyłem sprzątać udałem się do swojej świątyni w celu odnowienia sił na dalsze zmagania się z codziennością. Czyli włączyłem komputer w celu dokończenia pewnej gry, a mianowicie historii Alan`a Wake`a. Gra na prawdę trzyma w napięciu, co sprawią, że chce się do niej powracać. Po skończonej rozgrywce w Alana postanowiłem sobie pograć w jeszcze kilka ciekawych gierek. Właśnie w ten oto sposób dzień zleciał mi jak szalony.
Gdy dobiła godzina 18.18 przyszło mi wynieść słoiki do piwnicy. No to spoko. Pakuję słoiki do koszyka i reklamówki. Podnosząc słoiki pękła mi reklamówka, co było dziwne bo była ona z grubego materiału i wzmacniana na krawędziach, może już nadszedł jej czas… Po zmianie reklamówki wyszedłem na schody, kierowałem się na dwór, a później do piwnicy… Ta piwnica mnie troszkę przeraża.
Dla czego ?
Już wyjaśniam.
W wieku ośmiu lub dziewięciu lat bardzo lubiłem szaleć na dworze, biegałem po różnych zakamarkach, skakałem po czym się tylko dało. Jedynym z bardziej uczęszczanym przeze mnie miejscem była piwnica. do tej pory pamiętam jak bawiłem się w niej z kuzynem w żołnierzy, małych polskich powstańców walczących ze szkopami.
Któregoś dnia miałem sen, koszmar. A najlepsze było to że z początku nie różnił się za bardzo od rzeczywistości. Bawiłem się jak zawsze na podwórku, skakałem, biegałem tu i tam, wreszcie nadszedł moment na zejście do „bazy”. Schodząc w głąb ciemnej piwnicy poczułem niepokój, wewnętrzny chłód, coś co sprawiło, że zamarłem bez ruchu. Pozostałem tak przez pewien czas próbując dojść do tego co się ze mną dzieje. Gdy zostałem jakoś magicznie „uwolniony” przez tę tajemniczą siłę. zebrałem się do ucieczki. Biegnąc przez dłużącą się piwnice, która się dłużyła coraz bardziej i bardziej, czułem jakby stała nade mną jakaś postać i patrząc z góry śmiała się ze mnie, z ośmioletniego dziecka, które jest wobec niej bezsilne. Wreszcie gdy udało mi się wybiec z piwnicy. Z uśmiechem na twarzy, będąc pewien swojego sukcesu. Stanąłem w wyjściu, schyliwszy się w celu zaczerpnięcia porządnej dawki sielskiego powietrza poczułem jak coś owija moje nogi. Zanim zdążyłem zareagować i się wyrwać, pętle owijające me nogi pchnęły mną o ziemię po czym zaciągnęły w głąb mroku, zamykając za sobą drzwi. Wraz z trzaśnięciem drzwi wybudziłem się ze snu, zalany zimnym potem.
Miałem ten sen jeszcze kilka razy, a prócz niego przez 3 lata, żadnego innego. Nie wiem co mogło być przyczyną, tego że nie miałem snów. Czy to przez szok czy przez coś innego… Nie wiem i jakoś nie szukałem wyjaśnienia. To będzie taka moja zagadka z Archiwum „X”
20 Luty 2012
Mamy późną noc, lub jak kto woli wczesny ranek
. Jak dla mnie jest to idealna pora na postawienie swojego pierwszego bloga, dodanie pierwszego wpisu, nadanie pierwszego tchu, czegoś czego się nie planowało, a co już na samym początku potrafi szokować i inspirować do dalszej przygody. Mój blog nie będzie się za bardzo różnił od innych blogów jakie można tu spotkać, na 100% nie pobije żadnego innego bloga. Ale założyłem go po to żeby do czegoś w życiu dojść. Nie mówię oczywiście, że jestem nierobem bez ambicji, wręcz przeciwnie, bardziej chodziło mi o to żeby znaleźć sobie jakieś hobby, które w wolnym czasie będę mógł pielęgnować.
Sprawy jakie będę poruszał przez cały czas pozostają pod wielkim znakiem zapytania. Tak za zwyczaj się dzieje gdy robi się coś bez zaplanowania. Ale w końcu czym jest spontan?
Sprawy codzienności? To bez dwóch zdań idealny temat. Więc mamy o czym pisać. Szczególnie, że w skład wchodzą masy problemów, których nie można pozostawić bez echa i dokładnego podsumowania.
Przyjemnej lektury i szerokiej drogi!
Najnowsze komentarze